wtorek, 10 grudnia 2024
Rozdział 1. Nowy Początek
Bonnie Bennett spakowała swoje życie w kilka walizek i ruszyła w drogę, zostawiając za sobą Mystic Falls. Decyzja o wyjeździe była nagła, ale dla niej konieczna. Przez lata nosiła na swoich barkach ciężar odpowiedzialności za przyjaciół i całe miasteczko - magiczne starcia, niekończące się pożegnania, straty, które zapadły jej w pamięć jak głębokie blizny. Mystic Falls było teraz jak więzienie. Każda znajoma ulica, każdy zakątek przypominał jej o tym, co utraciła. Dlatego postanowiła zacząć od nowa - daleko od bólu, wspomnień i nadprzyrodzonych zawirowań. A Forks, niewielkie, deszczowe miasteczko w stanie Waszyngton, wydawało się idealnym miejscem na świeży start.
Podróżowała sama, choć myślami często wracała do swoich bliskich. Stefan i Elena, teraz już szczęśliwie razem, zrozumieli jej decyzję, zapewniając, że będą w kontakcie i odwiedzą ją, kiedy tylko będą mogli. Damon - ten, którego pożegnanie bolało najbardziej - obiecał, że dołączy do niej tak szybko, jak to możliwe. Ich rozmowa przed wyjazdem była pełna namiętności, ale i bólu. Byli jak dwie przeciwstawne siły przyciągane do siebie, a teraz musieli się rozdzielić. Bonnie wiedziała jednak, że musi iść własną drogą.
---
Jej stary, ale niezawodny samochód wjechał na parking przed Forks High School z lekkim zgrzytem. Miejsce wyglądało tak, jak się spodziewała - skromny, prosty budynek otoczony mglistym krajobrazem lasów i deszczowych chmur. Bonnie siedziała przez chwilę w aucie, próbując zebrać myśli, zanim weszła do środka.
Grupki uczniów gromadziły się przy wejściu, śmiejąc się i rozmawiając. Ich spojrzenia momentalnie skupiły się na nowej twarzy. Bonnie poprawiła plecak na ramieniu i wysiadła, starając się nie zwracać na siebie uwagi.
W sekretariacie powitała ją starsza kobieta z życzliwym uśmiechem.
- Witamy w Forks High School, panno Bennett. Jeśli będziesz czegoś potrzebować, śmiało pytaj - powiedziała, wręczając jej plan lekcji i klucz do szafki.
- Dziękuję - odparła Bonnie z uprzejmością, chowając kartkę do kieszeni.
---
Pierwsza lekcja - biologia - była dla Bonnie wyzwaniem nie z powodu materiału, ale atmosfery. Nauczyciel przedstawił ją klasie, co wywołało falę szeptów i ciekawskich spojrzeń. Bonnie zmusiła się do uśmiechu, po czym usiadła na wolnym miejscu w środku sali.
Jej wzrok mimowolnie skierował się w stronę grupy uczniów siedzących pod oknem. Było ich pięcioro - młodzi, piękni, niemal nierealni. Ich idealne rysy twarzy, złote oczy i spokojna aura wyraźnie wyróżniały ich spośród reszty. Najbardziej przyciągał uwagę wysoki blondyn, który nie spuszczał z niej wzroku przez całą lekcję. Bonnie poczuła znajomy dreszcz niepokoju.
Starała się ignorować to uczucie, skupiając się na notatkach. Ale napięcie w powietrzu było niemal namacalne. „To pewnie tylko paranoja," pomyślała, choć w głębi duszy wiedziała, że coś jest na rzeczy.
---
Po zakończonych lekcjach większość uczniów rozeszła się do domów, ale Bonnie postanowiła jeszcze trochę zostać. Spacerowała po pustych korytarzach i dziedzińcu szkoły, próbując oswoić się z nowym miejscem. Mglisty krajobraz wydawał się kojący, ale jednocześnie skrywał coś niepokojącego.
W pewnym momencie poczuła znajome mrowienie na karku - ostrzeżenie od jej magii. Ktoś ją obserwował. Bonnie odwróciła się gwałtownie, ale nikogo nie zobaczyła. W oddali, pod cieniem drzew, zauważyła jednak chłopaka z biologii. Stał nieruchomo, jakby chciał coś powiedzieć, ale po chwili zniknął między drzewami.
Bonnie wzięła głęboki oddech, starając się uspokoić. „Może mi się wydawało," pomyślała, choć jej intuicja podpowiadała coś innego.
---
Wieczorem, siedząc w wynajętym domu, Bonnie włączyła laptopa, by porozmawiać z Damonem. Jego widok na ekranie przyniósł jej ulgę, choć na chwilę.
- Jak ci minął pierwszy dzień, czarownico? - zapytał z lekkim uśmiechem, unosząc brew w charakterystycznym dla siebie stylu.
- Było... inaczej, niż się spodziewałam. Ale coś jest nie tak, Damon. Mam wrażenie, że niektóre osoby w tej szkole są inne, niż wyglądają.- odpowiedziała na jego pytanie.
Damon spoważniał, wpatrując się w nią uważnie.
- Bonnie, nie po to wyjechałaś, żeby znów wpakować się w nadprzyrodzone problemy.- słuchać było ze był zaniepokojony.
- Wiem. Może przesadzam, ale... to tylko przeczucie. - powiedziała Bennet spokojnie nie chcą go jeszcze bardziej martwić.
Przez chwilę oboje milczeli. Bonnie spojrzała na Damona z nadzieją.
- Kiedy tu przyjedziesz? - spytała
- Niedługo. Stefan i Elena muszą jeszcze dopilnować paru spraw w Mystic Falls. Ale przyjadę najszybciej, jak się da. Obiecuję.
Po zakończonej rozmowie Bonnie długo siedziała w ciszy. Forks miało być nowym początkiem. Miała nadzieję na spokój, na odzyskanie równowagi. Ale już teraz czuła, że to miasteczko skrywa jakieś tajemnice. A one prędzej czy później znajdą drogę do niej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Rozdział 4. Zbliżające się burze
Forks miało być miejscem, gdzie Bonnie znajdzie ukojenie. Po wszystkim, co wydarzyło się w Mystic Falls – walce z nadnaturalnymi istotam...
-
Następny poranek w Forks wstał mglisty i chłodny, a krople deszczu bębniły o szyby sypialni Bonnie. Leżała przez chwilę w łóżku, wsłuchu...
-
Bonnie Bennett spakowała swoje życie w kilka walizek i ruszyła w drogę, zostawiając za sobą Mystic Falls. Decyzja o wyjeździe była nagła...
-
Forks miało być miejscem, gdzie Bonnie znajdzie ukojenie. Po wszystkim, co wydarzyło się w Mystic Falls – walce z nadnaturalnymi istotam...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz